|
W polskiej szkole dokumentu motyw Poznańskiego Czerwca '56 doczekał się wielu ujęć – najczęściej monumentalnych, podręcznikowych i faktograficznych. Michał Dudziewicz w swoim filmie z 1997 roku przedstawia nam historię o ogromnym ładunku emocjonalnym. Zamiast wielkiej historii, zaproponował nam mikrohistorię tak nieprawdopodobną, że gdyby była scenariuszem filmu fabularnego, widz uznałby ją za nazbyt wydumaną i sztuczną.W realiach dokumentu staje się ona porażającym obrazem o ironii losu i bezwzględności totalitarnego państwa.
Siłą napędową tego filmu jest bez wątpienia Zdzisław Wardejn. Aktor, którego publiczność kojarzy z wielu ról filmowych czy teatralnych, tutaj zdejmuje wszelkie maski i jako narrator patrzy na młodego siebie z 1956 roku z dystansem, ale i z widocznym, głęboko skrywanym w duszy lękiem. Dudziewicz prowadzi kamerę w sposób surowy, wręcz ascetyczny. Pozwala miastu Poznań mówić z miejsc będących świadkami opowiadanej w filmie historii ,słowa Wardejna opowiadającego swoją historię powoli kumulują się w jeden dźwięk, który za chwilę wywoła tragedię. „Paradoks o konduktorze” pokazuje nam jak system komunistyczny traktował jednostkę. Ludzkie życie w czerwcu 1956 roku straciło swoją podmiotowość do tego stopnia, że można było człowieka bezimiennie zastrzelić, wrzucić do kostnicy, urzędowo uśmiercić kogoś innego, a żyjącego nastolatka pozbawić nazwiska na blisko rok. Montaż filmu genialnie potęguje napięcie. Zderzenie beztroski nastolatka, dla którego strajk jest początkowo „przygodą”, z tragicznym, protestem konduktora Wieczorka tworzy bolesny kontrast. „Paradoks o konduktorze” to dokument niezwykły , intymny i przerażający. To film o tym, jak brutalnie los potrafi poplątać ludzkie ścieżki i jak trudne, a zarazem konieczne jest po latach poszukiwanie prawdy i przywracanie tożsamości tym, których system chciał skazać na zapomnienie pod skrótem „N.N.” lub ukryć pod innym nazwiskiem. Ten film trzeba obejrzeć jest na TVP VOD "Paradoks o konduktorze"
|