|
Nie powiem, że jakoś strasznie czekałem...ale jednak czekałem:) - wiadomo ''Lalka'' Bolesława Prusa, więc tutaj w Warszawie, nad Wisłą ciężko tak przejść obojętnie… No i cóż, serial Maślony, Demirskiego, Dutkiewicz i innych to zdecydowanie bardziej wariacja, niż adaptacja. Ale przede wszystkim pastisz, oraz ten tarantinowski ślad. U tego reżysera najwyraźniej czerpiącego natchnienie z filmów autora ‘’Pulp Fiction’’ to nie pierwszy raz (choćby nagrodzony w Gdyni ''Kos" jakże momentami bliźniaczo podobny do ‘’Nienawistnej ósemki’’) Pokrótce śmiesznie i brutalnie. Jako rozrywka serial się sprawdza i mimo mojego początkowego zażenowania ? – sam nie wiem, a może zdziwienia z odcinka na odcinek coraz bardziej akceptowałem tę sensacyjną formułę zaproponowaną przez twórców. Formułę nie do końca poważną, bo ze sporym komediowym zacięciem. No bo jak inaczej traktować takiego Tomasza Łęckiego w świetnej, choć na pewno z początku budzącej opór aktorskiej propozycji Jacka Braciaka, czy filozoficzne wywody policmajstra (Mirosław Zbrojewicz). W ogóle w kilku istotnych dla tej historii przypadkach charakter postaci wyraźnie zmieniony względem oryginału. Jaskrawym przykładem będzie tu Ignacy Rzecki (Dariusz Chojnacki) o wiele bardziej przebojowy, energiczny i nie tak sentymentalny, niż ten którego znamy z kart powieści, a także wcześniejszych ekranowych wcieleń (Tadeusz Fijewski, Bronisław Pawlik). Na początku budził mój opór, ale z czasem, z kolejnymi odcinkami nawet polubiłem tę postać. Właściwie w tym wydaniu to bardziej kompan, równolatek Wokulskiego, niż ktoś w rodzaju wuja, mentora jak w oryginale. Ta metamorfoza, większa też sprawczość dotyczy również Wokulskiego, Izabeli Łęckiej, czy barona Krzeszowskiego co siłą rzeczy musi rzutować na ciąg wydarzeń i tak też mamy w tym serialu. Samoistnie narzuca się tu ta tarantinowska niezgoda na wszystkim znane zakończenie i co z tym idzie, autorska propozycja finałowego rozwiązania. Jak w ''Pewnego razu w Hollywood", gdzie reżyser zmienia historię dotyczącą Sharon Tate i Romana Polańskiego. Widząc ten rozrywkowy kierunek twórców netfliksowskiej ‘’Lalki’’ istotnie zastanawia rezygnacja z niektórych wątków, postaci które niewątpliwie byłyby dużym polem do popisu. Mam tu na myśli na przykład subiektów właściwie zredukowanych do jednej i do tego bezbarwnej figury. A popisywać reżyser Maślona się lubi - i nie mam mu tego za złe, choć pewien umiar by się przydał czasami, wtedy niektóre argumenty, pomysły nie tracą tak szybko swej mocy. Jest w serialu kilka naprawdę kapitalnych momentów – choćby jedna, niezwykle zabawna scena z wynalazcą Ochockim ( Mateusz Król) gdy ten informuje Wokulskiego o sytuacji w ich wspólnym przedsięwięciu. Ale trafiaja sie też sceny wyraźnie mające być bardzo zabawne, czy szokujące, (bo w ten stan u odbiorcy też celują twórcy) - ale jednak przestrzelone. Wizualnie jakoś specjalnie mnie ten serial nie oczarował. Na pewno nie oddał tej aury, magii z kart książki i wcześniejszych adaptacji (sklep jako miejsce właściwie nie zaistniał jak powinien) – choć rzecz jasna nie tylko zdjęcia, scenografia się do tego przyczyniły. W ogóle całe uwspółcześnienie i mocne zbrutalizowanie historii na pewno nie pomogło w tej kwestii. Wyliczanka co jest, czego nie ma, co zmienione, co się podoba, a co nie mogłaby oczywiście trwać dalej, ale nie tym rzecz, więc na koniec wspomnę tylko o czymś jednak chyba najistotniejszym. W tym serialu mamy miłość, więcej - miłość obustronną i to jest w tym wszystkim kluczowe - ta opowieść nie jest tak gorzka i beznadziejna co do losu bohaterów jak w oryginale. A czy Sandra Drzymalska i Tomasz Schuchardt oddali tę chemię pomiędzy postaciami w które się wcielili, to inna sprawa – to już niech każdy rozstrzygnie sobie sam.
_________________ ...nie profesor, tylko satyr..
Ostatnio edytowano 24 września 2026, 09:52 przez Sebastian999, łącznie edytowano 10 razy
|