Oglądam teraz, po latach (wcześniej widziałem chyba tylko raz, będąc dzieckiem) kontynuację "Czterdziestolatka", korzystając z tego, że pojawiła się wersja po rekonstrukcji.
Nie powiem, ogląda się nieźle, ale to stanowczo nie jest to. Rafał pisał o tym w swojej książce i w ogóle często ten zarzut w stosunku do serialu Gruzy się pojawiał - zabrakło twórcom dystansu. Nakręcili satyrę niejako na bieżąco, a to niestety rzadko kiedy się udaje. Dzisiaj na "20 lat później" patrzy się już inaczej, bo przecież od premiery minęło ponad trzydzieści lat, i ta rzeczywistość wczesnego kapitalizmu w Polsce to teraz odległa przeszłość, więc można na serial patrzeć jak na dokument swojej epoki, który z czasem zyskał (coś jak z - zachowując wszelkie proporcje - "Człowiekiem z żelaza"). Gorzej, że poza brakiem dystansu do ukazywanego świata produkcja ta obciążona jest też wieloma innymi grzechami.
Po pierwsze, w stosunku do pierwowzoru jest znacznie mniej zabawna i pozbawiona lekkości. Do tego są odcinki zdecydowanie słabsze, wyraźnie odbiegające poziomem od reszty, jak choćby ten z czarnoskórą kuzynką Karwowskiego (z dzisiejszego punktu widzenia mocno seksistowski). W "Czterdziestolatku" też były lepsze i gorsze, jak to w serialu, ale tam nawet najsłabszy był lepszy od najlepszego w kontynuacji.
Po drugie - Rafał o tym pisał albo wspominał na którymś spotkaniu autorskim (a może jedno i drugie) - w "Czterdziestolatku" bohaterowie, nawet ci mniej "fajni", zostali stworzeni w ten sposób, że się ich lubi. Natomiast ci z "20 lat później" nie są może antypatyczni, ale jakoś mojej sympatii wielkiej nie budzą, nie kibicuję im, a ich los jest mi obojętny. To niestety spory minus.
Ogólnie serial można obejrzeć jako ciekawostkę, popatrzeć jak bardzo zmieniła się Polska, ludzie (choć taki przewodniczący Maliniak pokazuje, że w polityce to wcale aż tak wiele się nie zmienili...), zobaczyć aktorów, którzy w nowej rzeczywistości kariery kończyli oraz tych, którzy je zaczynali. Jednak nie zaryzykuję wiele stwierdzeniem, że produkcja ta nigdy nie zbliży się pod względem popularności do "Czterdziestolatka" - ma stanowczo zbyt dużo wad.