Rafal Dajbor napisał(a):
Nie mam tu jasno sprecyzowanego poglądu. Z jednej strony rozumiem, że teatrowi od zawsze przypisywano tę właśnie rolę - uwznioślającą. Z drugiej - teatr nie jest wyabstrahowany z rzeczywistości i reaguje na nią. Z trzeciej - owszem, zdarzało mi się widzieć przedstawienia, przy których odnosiłem wrażenie, że wulgaryzmy zostały dodane na siłę. Z czwartej - jak wyobrażam sobie teatr będący drogowskazem jak się pięknie komunikować, to mi trochę skóra cierpnie na myśl o teatrze, który mnie, dorosłego faceta, ma nauczać, wychowywać... Tak więc dla mnie jest to wszystko nieostre i nigdy nie powiem, że teatr to to, albo teatr to tamto - zawsze mogę się odnieść tylko do danego, konkretnego przedstawienia, także w kwestii używanych w nim wulgaryzmów mogę stwierdzić, czy w konkretnym spektaklu miały uzasadnienie czy nie.
Pięknie wybrnąłeś.

Ja tylko dodam, że kiedy jestem w teatrze i słyszę to, co już ustaliliśmy, że jest obecne

- to tak po ludzku czuję duży dyskomfort i po prostu aż chce mi się wyjść z teatru...
