"Historie równoległe" (ang. 'Parallel Tales
') to głośny międzynarodowy projekt filmowy, za którym od strony producenckiej stoi polski aktor Maciej Musiał. Jest to reinterpretacja kultowego "Dekalogu" Krzysztofa Kieślowskiego [ . . . ] Niestety, pierwsze zagraniczne recenzje nie napawają optymizmem.
[ . . . ] Jak przyznał w wywiadzie dla magazynu "GQ Polska" Maciej Musiał, odkupił on prawa do słynnego polskiego cyklu telewizyjnego z lat 80. za "oszczędności życia" i rozpoczął proces jego odświeżania. W produkcję zaangażowany był również zmarły tuż przed premierą filmu scenarzysta Krzysztof Piesiewicz. Całość zaplanowano jako wielką antologię, do której zapraszani są różni twórcy. Gotowy jest już nawet drugi film z tej serii - 'Possible Love
' w reżyserii Lee Chang-donga.
Wyreżyserowanie "Historii równoległych" powierzono Asgharowi Farhadiemu - wybitnemu irańskiemu twórcy, który ma na swoim koncie już dwa Oscary. Reżyser wziął na warsztat szóstą część cyklu Kieślowskiego (znaną szerzej jako "Krótki film o miłości"). Fabuła skupia się na starzejącej się pisarce, która przez teleskop szpieguje swoich sąsiadów, a wymyślana przez nią literacka fikcja zaczyna niebezpiecznie mieszać się z rzeczywistością. Na ekranie występują największe sławy francuskiego kina: Isabelle Huppert, Vincent Cassel oraz Catherine Deneuve.
Oficjalny pokaz filmu odbył się na prestiżowym festiwalu w Cannes. Zagraniczne media branżowe błyskawicznie opublikowały swoje recenzje. Liczby z popularnych portali mówią niestety same za siebie. Produkcja zebrała zaledwie 20 proc. pozytywnych opinii na Rotten Tomatoes, a widzowie i krytycy ocenili ją na 6,2/10 (IMDb) i zaledwie 3,1/5 (Letterboxd).
Głównym zarzutem zagranicznych recenzentów jest to, że trwający blisko dwie i pół godziny film potwornie usypia. Owen Gleiberman z magazynu Variety przyznał: "Z przykrością muszę donieść, że '
Historie równoległe' to rozwlekły i dość amorficzny bałagan
". Krytycy podkreślają, że reżyserowi zupełnie nie udało się zbudować napięcia, przez co dzieło jest powolne i rozczarowujące.
Dostaje się także scenariuszowi, który wielu ekspertom wydał się sztuczny i nudny. David Rooney z The Hollywood Reporter
podsumował to ostrymi słowami, nazywając film "śmiertelnie słabym (...), który ogląda się nie jak autentyczną, pełnokrwistą historię, ale jak nadęte zadanie na zajęcia z pisania
".
Portal IndieWire punktuje, że reżyser poległ na całej linii, ponieważ nie potrafił odnaleźć przyjemności ze śledzenia akcji "nawet w najprostszych motywach
". [ . . . ] Choć zaangażowane do produkcji nazwiska są wręcz wybitne, portal Otroscines uważa, że twórca "nie potrafi nawet w pełni wykorzystać niezwykłej obsady
", a produkcja momentami przypomina wręcz zwykłą operę mydlaną. Z kolei eksperci z magazynu Screen International narzekają, że postacie kręcą się po ekranie bez większego sensu [ . . . ]
Nie wszystkie opinie krytyków są negatywne. Kilka redakcji znalazło w nowej odsłonie "Dekalogu" coś wartościowego. Peter Bradshaw z '[i]The Guardian' był w miarę przychylny (ocenił film na 3/5) [ . . . ]. Najbardziej entuzjastyczny był Pete Hammond z portalu Deadline, który napisał z zachwytem: "[/i]To jedna z tych kapitalnych historii ze świetnymi postaciami, która wciąga od samego początku i nie puszcza ani na minutę[i]".]/i]
https://film.wp.pl/plejada-gwiazd-to-za ... 859107872a