|
Film Macieja Sobieszczańskiego (nagrodzonego zresztą Złotymi Lwami za film "Przez ścianę" na zakończonym niedawno Festiwalu w Gdyni) opiera się na bardzo dobrym aktorstwie, zwłaszcza młodych Filipa Wiłkomirskiego i Tytusa Szymczuka, a także Agnieszki Grochowskiej. Sama historia jest bowiem dosyć mocno stereotypowa i przewidywalna. Do tego sprawia wrażenie filmu, który został nakręcony na przełomie wieków. Nie chodzi mi o jakość techniczną oczywiście, a o tematykę społeczną i narrację. Gdyby nie to, że bohaterowie korzystają ze smartfonów, to naprawdę myślałbym, że akcja rozgrywa się pod koniec lat 90. bądź na początku 2000 - ogólnie jest ciężko, dzieci wychowują się na osiedlach wśród bloków z wielkiej płyty, matka samotnie owe dzieci wychowuje, bo ojciec siedzi w więzieniu za notoryczne włamania. Żeby polepszyć swój los, trzeba wyjechać, najlepiej za granicę. Brakowało mi jeszcze jakiejś kopalni w tle, ale w Żyrardowie chyba nie ma żadnej... Zniuansowana rola Grochowskiej oraz naturalna gra wspomnianej dwójki chłopców sprawiają, że film wskakuje piętro wyżej, bo inaczej byłby to straszny społeczno-publicystyczny przeciętniak, jakich w naszym - i nie tylko - kinie było mnóstwo. Moja ocena:6/10.
P.S. Zastanawiam się, po co angażować takiego aktora jak Jacek Braciak, skoro w zasadzie nie daje mu się nic do zagrania.
_________________ My żyjemy!
|