Wieki aktor komediowy i nieprzeciętna osobowość jak to już podkreślił Rafał, ale też nie do końca wykorzystany potencjał w filmie i właściwie nie ma winnego

- zaś życiorys Adolfa Bagińskiego to temat na dobry film z gatunku komediodramat z mocną nutą goryczy.
Niewątpliwy talent, bo przecież fantastyczna mimika, wręcz niewiarygodna sprawność fizyczna, niezły głos i charyzma - powinien się urodzić w Ameryce, albo w miarę wcześnie wyemigrować.
Istotnie błyszczał przed wojną, ale nasze rodzime kino wtedy to w zdecydowanej większości filmy o tyle poprawne, sympatyczne i dosyć zabawne (komedie), co nieodkrywcze, infantylne i bez specjalnego rozmachu, że tak to określę. Nie ten luksus produkcyjny, no i nie mieliśmy u siebie reżyserów pokroju Lubitscha, McCareya, Capry, czy Langa - to ostatnie nazwisko nieprzypadkowo - a za chwilę jeszcze kilkuletnia przymusowa przerwa przecież...
Po wojnie już nie miał tej energii, brakło szczęścia, a przede wszystkim zdrowia - aczkowiek w naprawdę niezłym ''Skarbie'' Buczkowskiego pokazał swoją przedwojenną klasę. Z kolei dużo późniejszy ''Mój stary'' Nasfetera, to dowód, iż w bardziej dramatycznej konwencji też się odnajdywał...